Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziwactwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziwactwa. Pokaż wszystkie posty

Amerykańskie dzieci pozują ze swoją bronią (Sic)

Autorką zdjęć jest An-Sofie Kesteleyn. Inspiracją do ich powstania była szokująca historia pięciolatka z Kentucky, który z broni otrzymanej na urodziny przypadkiem zastrzelił swą dwuletnią siostrę. Obok każdego zdjęcia autorka umieściła kartki, na których fotografowane dzieci opisały, czego boją się najbardziej i przed czym broń pomoże je ochronić.

#1. 8-letnia Abby, która boi się dinozaurów.


Kliknij i zobacz więcej!

#2. Benjamin, 7 lat. "Przede wszystkim boję się niedźwiedzi, bo jeśli wejdziesz na ich terytorium, długo będą cię ścigać".

Kliknij i zobacz więcej!

#3. Abby, 7 lat. "Boję się zombie i złodziei".

Kliknij i zobacz więcej!

#4. Tatum, 6 lat. "Boję się wilkołaków".

Kliknij i zobacz więcej!

#5. Haley, 6 lat. "Boję się rekinów".

Kliknij i zobacz więcej!

#6. Lily, 6 lat. "Boję się zombie".

Kliknij i zobacz więcej!

#7. "Rodzice fotografowanych dzieci bardzo poważnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa. Uważają, że jeśli każdy dobry człowiek miałby swoją strzelbę lub pistolet, mógłby czuć się bezpieczniej" - mówi autorka zdjęć.

Kliknij i zobacz więcej!

Właśnie takie podejście leży u podstaw amerykańskiej tradycji, by dawać dzieciom broń w prezencie. Rodzice wierzą, że przekazując dzieciom strzelbę, nie tylko nauczą je bezpiecznego korzystania z niej od najmłodszych lat, ale także, w razie konieczności, broń ochroni je przed potencjalnymi napastnikami.

#8. Grób 2-letniej Caroline, którą zastrzelił jej 5-letni brat.

Kliknij i zobacz więcej!

Pomysł stworzenia projektu "My First Rifle" pojawił się w głowie An-Sophie na początku maja 2013 roku, kiedy światem wstrząsnęła informacja o pięcioletnim chłopcu z Kentucky, który przypadkowo zastrzelił młodszą siostrę. Chłopiec otrzymał broń od ojca w prezencie urodzinowym.

"Nie jestem ani za, ani przeciw. Po prostu wydaje mi się, że dawanie dzieciom broni jest tym samym, co dawanie im kluczyków do samochodu" - uważa An-Sophie Kesteleyn.
Źródło: https://vk.com/negativefilm

Dziwne istoty z japońskich legend

Znamy japońskie gadżety, japońską modę młodzieżową, japońskie pornole... Znamy też japońskie horrory, które ma się rozumieć - są nie mniej dziwaczne niż wszystkie inne, pochodzące z Kraju Kwitnącej Wiśni, wynalazki. Azjatyckie filmy grozy często wypełnione są kreaturami wyciągniętymi wprost z ludowych podań i legend. Oczywiście, w naszym mniemaniu są one wyjątkowo dziwne... Oto kilka stworów, duchów i istot, których nasi skośnoocy bracia panicznie się boją.


Nuppeppo

Nuppeppo to jeden z Yokai, czyli dziwacznych stworów gnieżdżących się w japońskim folklorze. Kreatura ta ulepiona jest z nieświeżego ludzkiego mięsa i straszliwie śmierdzi. Zazwyczaj opisuje się ją jako postać wyjątkowo sflaczałą i obwisłą. W zwałach tłustego mięsiwa dostrzec można jej znudzoną twarz. Nuppeppo ma półtora metra wzrostu i jest samotnikiem. Snuje się najczęściej po opuszczonych miejscach, pozostawiając za sobą chmurę paskudnego odoru. Legenda mówi, że ten kto przełamie obrzydzenie i skonsumuje kawałek ciała Nuppeppo, na zawsze pozostanie młody.


Noppera-bo

Protoplasta Slender mana. Noppera-bo na pierwszy rzut oka wygląda jak całkiem normalny człowiek. Od innych istot ludzkich różni go jednak jeden, dość niepokojący szczegół. Postać ta, zamiast twarzy, posiada gładką niczym naoliwiony cycek skórę. Nie ma ani ust, ani oczu, ani mimiki. Monstrum to jest jednak zupełnie nieszkodliwe, a jedyna szkoda jaką może wyrządzić to solidnie wystraszyć osobę, która miała nieszczęście ją spotkać.


Makura-Gaeshi

A oto i mały demon, który słynie z mrożących krew w żyłach psikusów. Ten mały skur#ysyn specjalizuje się w przesuwaniu poduszek w czasie, gdy człowiek śpi. Duszek ten może być zobaczony tylko przez dziecko. Oprócz złośliwego mocowania się z poduszkami, Makura-Gaeshi kradnie też dusze małoletnich śpiochów i przerabia je na energię, której potrzebuje, aby z uporem maniaka przesuwać poduszki... Demon ten lubi też czasem wsypać garść piasku pod powieki śpiącego.


Hanako-san


A to stosunkowo “świeża” duszyczka. Doniesienia o jej poczynaniach pojawiły się dopiero podczas II Wojny Światowej. Widmo małej dziewczynki zaczęło wówczas nawiedzać japońskie kible szkolne... Legenda głosi, że jeśli ktoś wejdzie do trzeciej kabiny damskiej ubikacji znajdującej się na trzecim piętrze szkoły i zapukawszy w ściankę zapyta “Czy jesteś tam, Hanako-san?”, przywoła tymże gestem małą, bladolicą dziewczynkę odzianą w czerwoną sukienkę. Ot, taka tam miejska legenda.


Akaname

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy ubikacjach, albowiem z nimi związany jest też pewien Yokai. Akaname jest (uwaga, uwaga!) “upersonifikowaniem lęku przed korzystaniem z toalety w nocy”. Stworek ten zajmuje się zlizywaniem wszystkich nieczystości z japońskich klozetów. Istota ta jest czerwona i ma długi jęzor, który umożliwia jej sięganie do najdalszych, kiblowych zakamarków. Jeśli więc idąc w nocy do toalety nie chcesz natknąć się na tego małego obrzydliwca, zadbaj o to, aby Twój klop lśnił nienaganną czystością.


Konaki jiji

Idziesz sobie, dobry człowieku, górską drogą i niespodziewanie do Twych uszu dobiega szloch niemowlaka. Faktycznie, pomiędzy skałą a niedużym kamieniem leży sobie dziecko i bezradnie macha kończynami. W naturalnym odruchu bierzesz brzdąca na ręce i usiłujesz go uspokoić. Wiedz, że właśnie popełniłeś błąd, który kosztować cię będzie życie. Konaki jiji to wredna kreatura, która przyjmuje formę małej sieroty. W momencie, gdy ktoś ją weźmie na ręce, ta złośliwa zaraza zamienia się w ważący pół tony głaz i dosłownie miażdży swego wybawcę. Wniosek – nigdy nie podnoś porzuconych niemowlaków!


Konaki jiji często przyjmuje też postać niedołężnego starca.

Bakezori

Bakezori jest japońskim sandałem, który w wyniku magicznych praktyk zamieniony został w Yokai. Istota ta nawiedza domy, gdzie obuwie traktowane jest w szczególnie zły sposób. Za karę przerażeni domownicy będą zmuszeni wysłuchiwać hałasu i radosnych przyśpiewek wykonywanych przez Bakezori.


Shirime

No, dobra - wiemy, że japońska kreatywność wydała na świat Godzillę, kapitana Tsubasę i bukkake. Nie przeczymy - wielu z nas na tych rzeczach się wychowało i do dziś wdzięczni jesteśmy za to, że mogliśmy za młodu liznąć nieco azjatyckiej kultury. Ale kiedy usłyszeliśmy o legendarnej istocie, Shirime, z miejsca zadławiliśmy się wybornym sake.
Kreatura ta wygląda jak człowiek. Niestety, to tylko pierwsze wrażenie. Jest bowiem pewien drobny szczegół, który sprawia, że Shirime z całą pewnością nie znalazłby pracy w takim na przykład McDonaldzie. Otóż stwór ten posiada oko w miejscu, gdzie każdy normalny człowiek posiadać powinien odbyt. Prawdę mówiąc nasuwa się tu cały zestaw frapujących nas pytań, ale chyba darujemy sobie wnikanie w szczegóły...


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
abcs