Świat jest piękny

Po co nam Photoshop i kombinowanie z obrazami, skoro otaczający nas świat jest taki wspaniały. Trzeba tylko się na niego otworzyć i czerpać całymi garściami.

#1.


#2.



#3.



#4.



#5.



#6.



#7.



#8.



#9.



#10.



#11.



#12.



#13.



#14.



#15.



#16.



#17.



#18.



#19.



#20.



#21.



#22.



#23.



#24.



#25.



#26.



#27.



#28.



#29.



#30.



#31.



#32.



#33.



#34.



#35.

7 mało znanych ciekawostek o Namibii

W kraju, w którym ziemia nadająca się do uprawy zajmuje zaledwie ok. 1% powierzchni, w rolnictwie zatrudniona jest… połowa populacji. Takie cuda tylko w Namibii.


Prawie połowa powierzchni Namibii (43%) to obszary chronione - parki narodowe, rezerwaty.

#1.


Namibia ma 825,4 tys. km2 i jest 34. największym pod względem terytorium krajem świata. Jest też jednym z najsuchszych - wody śródlądowe zajmują mniej niż 1% powierzchni.

Namibia to kraj o bardzo ciekawym kształcie - oprócz „logicznej” części na zachodnim wybrzeżu Afryki, w przeciwnym kierunku po północnej stronie kraju sięga długa i wąska odnoga, wyglądająca zupełnie tak, jakby kraj chciał „złapać za rękę” Zimbabwe. Co swoją drogą i tak się nie udaje. Mimo poczynionego wysiłku, pomiędzy oboma krajami znajduje się jeszcze 150-metrowy pas należący do Botswany.


Granice czterech państw (Namibii, Zambii, Zimbabwe i Botswany) zbiegają się w niemal tym samym miejscu pośrodku rzeki Zambezi.

Zatrzymawszy się w Botswanie, można stanąć przed takim dylematem...

#2.


Pas brzegowy, gdzie piaski pustyni Namib łączą się z wodami Atlantyku, to miejsce równie malownicze, co ekstremalne.

Nazwa Namibia wzięła się od Namib - pustyni ciągnącej się na 1300 kilometrach wzdłuż wybrzeża po południowej stronie Afryki. Namib z kolei w lokalnym języku oznacza „szerokie miejsce, gdzie nie ma niczego”. I to bardzo trafny opis - znaczna część kraju jest wyschniętym na wiór pustkowiem. Wiele miejsc jest jednak niezwykle malowniczych oraz pod różnymi względami interesujących.


Namib-Naukluft to park narodowy utworzony w wyniku połączenia dwóch wcześniejszych - Parku Narodowego Pustyni Namib i Parku Narodowego Zebry Górskiej Naukluft.
Na pustyni Namib pojawiają się i znikają specyficzne koła, których istnienia naukowcy przez wiele lat nie potrafili wytłumaczyć.

#3.

Nosorożec czarny to gatunek krytycznie zagrożony wyginięciem - szacuje się, że żyje dzisiaj zaledwie ok. 5 tysięcy osobników (to i tak znacznie więcej niż jeszcze kilkanaście lat wcześniej).

Jest przynajmniej jedna rzecz, której od Namibii mogłaby uczyć się reszta świata - ochrony zwierząt. To jedyny kraj na świecie, który ochronę przyrody zapisaną ma w konstytucji, o co faktycznie dba. W 2014 roku za 350 tysięcy dolarów zlicytowano możliwość odstrzelenia zagrożonego wyginięciem czarnego nosorożca - starego, niezdolnego do rozrodu i zagrażającego pozostałym osobnikom. Cała „zarobiona” w ten sposób kwota została przekazana na ochronę zwierząt.


Lwy w Parku Narodowym Etoszy.

#4.


Wybrzeże Szkieletowe, niegdyś postrach żeglarzy, stanowi dzisiaj specyficzną atrakcję turystyczną.


Jedną z bardziej znanych osobliwości Namibii jest Wybrzeże Szkieletowe, rozciągające się na 500 kilometrach w północnej części kraju. Występujące u wybrzeża silne prądy morskie oraz płycizny przyczyniają się do licznych wypadków. Co więcej, prądy sprawiają, że dla łodzi bez silnika Wybrzeże Szkieletowe staje się pułapką, z której nie da się wydostać. Trudne warunki ukształtowały dzisiejszy charakter wybrzeża - ponad tysiąc mniejszych i większych wraków tworzy trudny do wyparcia z pamięci obraz.


Miejsce, w którym nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby się znaleźć.


Jednym z najbardziej znanych wraków Wybrzeża Szkieletowego jest brytyjski MV Dunedin Star, który utknął na brzegu w listopadzie 1942 roku. Na zdjęciu resztki niemieckiego okrętu Eduard Bohlen, który na Wybrzeżu Szkieletowym spoczywa od 1909 roku.

#5.


Welwiczja - prawdopodobnie najbrzydsza roślina świata.

Karol Darwin uznał ją za „dziobaka w świecie roślin”, a to już mocno złośliwe określenie. Nie zmienia jednak faktu, że welwiczja przedziwna solidnie zapracowała na swoją nazwę. Rosnąca w północnej Namibii i południowej Angoli roślina w całym swoim życiu wykształca zaledwie dwa liście, wygląda jakby komuś upadł obiad i uchodzi za żywą skamieniałość - gatunek niemający żyjących bliskich krewnych, znany jedynie ze skamieniałości.


Welwiczja musiała przystosować się do bardzo specyficznych warunków. I cóż, przystosowała się w bardzo specyficzny sposób.

Nawet kwitnięcie nie dodaje jej wiele uroku...

#6.


Hoba ma nietypowy dla meteorytów, spłaszczony kształt.

Największy kawałek żelaza rodzimego znajduje się w Namibii. 60-tonowy blok leży 24 kilometry od Grootfontein - w miejscu, w którym wylądował około 80 tys. lat temu. Meteoryt Hoba, bo o tym właśnie „kawałku żelaza” mowa, jest pod wieloma względami niezwykły. Nie dość, że nie rozbił się na drobne kawałki, to jeszcze nie wykopał wielkiego krateru, który zachowałby się do dzisiejszych czasów. Meteoryt odkryto przypadkiem - gdy rolnik zahaczył pługiem o metalową przeszkodę, której nie był w stanie usunąć.


Za dnia meteoryt Hoba nie wygląda już tak imponująco - ale dla naukowców i turystów stanowi ogromną sensację.

#7.


Park Narodowy Etoszy to przede wszystkim całe morze soli.

Park Narodowy Etoszy w północnej części Namibii to jeden z największych parków narodowych na świecie, ma ponad 22 tys. km kwadratowych powierzchni. Etosza w lokalnym języku oznacza „białe miejsce” - to odniesienie do Etosha Pan, słonego jeziora będącego sercem parku, a które w porze suchej wygląda jak wielka biała plama.


Właściwie w całej Namibii woda cenniejsza jest od złota.


Etosza - białe miejsce.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

7 ciekawostek o najbardziej interesujących zamkach świata

Marzenie książąt, obiekt westchnień księżniczek - zamek z widokiem musiał być hitem średniowiecznego rynku nieruchomości.

#1.


Zamek w Dover na południowo-wschodnim krańcu Anglii to największy zamek w kraju. Zbudowany został w XII wieku w strategicznym miejscu - tam, gdzie wiodła najkrótsza droga morska z kontynentu na wyspy. To dlatego o zamku mawia się, że to „wrota do Anglii”. Sama budowla jest imponująca - w klifach Dover znajdują się jeszcze 3 mile sekretnych korytarzy, z których duża część pozostaje nieodkryta.

#2.



Otaczająca zamek fosa to jeden z bardziej wszechstronnych wynalazków utrudniających sforsowanie murów. Pod gradem strzał i w ciężkiej zbroi przepłynięcie wody było wręcz niemożliwe - ale pierwotna funkcja fos sprowadzała się do czegoś nieco innego. Fosa miała za zadanie uniemożliwić podkop pod murami i dostanie się wroga do wnętrza zamku. Żaden średniowieczny, ręcznie kopany tunel nie był w stanie wytrzymać naporu wody.

#3.



Czas nie ma litości dla starych budowli. Te, choć przez wieki opierały się najazdom wrogów, nie mają szans w starciu z upływem lat. Prace konserwacyjne nie należą do łatwych - zwłaszcza że mowa zwykle o wielkich konstrukcjach. Ale Japończycy postanowili dowieść, że nie ma rzeczy niemożliwych. Przenoszą więc 400-tonowy, 400-letni zamek 70 metrów od jego fundamentów, po to, by je naprawić, a następnie… odstawić budowlę na miejsce. Do swojego pierwotnego położenia japoński zamek ma wrócić w 2021 roku.

#4.



Zamki buduje się w dalszym ciągu. No dobrze, nie wszędzie, tylko w Kanadzie, gdzie wszystko musi być cukierkowe i do góry nogami. I nie zwykłe zamki, a zamki z lodu. Co roku w Montrealu budowany jest lodowy zamek, do którego „lochów” wtrącane są osoby, które… wydają się zbyt posępne w okresie świątecznym. Ot, taka atrakcja.

#5.



Najsłynniejszemu francuskiemu muzeum sporo czasu zajęło przybranie aktualnej postaci. W XIV wieku istniejące budynki zmieniono w pałac, w XVI wieku nadano im dużą część dzisiejszego kształtu, a dopiero pod koniec XVIII wieku Luwr został przekształcony w muzeum. Zanim to wszystko nastąpiło, w miejscu dzisiejszego Luwru znajdowała się średniowieczna forteca, a jej pozostałości w dalszym ciągu można zobaczyć.

#6.



Franz Helm, XVI-wieczny mistrz działań wojennych, żyjący na terenie dzisiejszych Niemiec, lubił niestandardowe podejście. W jednej ze swoich książek zaproponował… „rakietowe koty” jako metodę zdobywania zamków, do których nie da się dostać w inny sposób. Metoda zakładała umieszczenie ładunków wybuchowych na grzbiecie kota, podpalenie, a następnie puszczenie zwierzęcia przed siebie. Koty instynktownie miały znaleźć drogę do środka i ukryć się w trudno dostępnym miejscu, gdzie następowała detonacja. Kot trojański, ot co.

#7.



Neuschwanstein to jeden z najbardziej malowniczo wyglądających, a przy tym najbrzydziej się nazywających zamków świata. Został wybudowany przez króla Ludwika II Wittelsbacha i ufundowany całkowicie z jego własnych środków. Miał to być zamek doskonały. Niestety król nie zdążył się nim długo nacieszyć - mieszkał w zamku Neuschwanstein zaledwie kilka miesięcy, po czym zmarł, a budowlę otwarto dla mieszkańców.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Zaginiony pies powrócił wycieńczony i z tajemniczym liścikiem przy obroży

Rodzina psa zamartwiała się, gdy staruszek zniknął na długi czas. Kiedy wrócił, u szyi wisiała karteczka z podziękowaniami, która wzbudziła ich zainteresowanie. Okazało się, że 12-letni pies został bohaterem.


Louie ma już 12 lat i kiedy zniknął na dłużej z pola widzenia swoich właścicieli, ci zaczęli się obawiać, że ich ulubieńcowi przytrafiło się coś strasznego. Okazało się, że Loui, niczym słynna Lassie, samodzielnie wybrał się na niebezpieczną misję ratunkową.


Pies powrócił do domu dopiero wieczorem, był wycieńczony, po dotarciu na miejsce praktycznie padł w miejscu. Marolyn Diver, córka właścicieli psa, opowiada, że rodzina zaczęła posądzać, że ktoś skrzywdził ich pupila. Nic bardziej mylnego.

Diverowie spostrzegli na szyi Louiego przyczepiony krótki liścik:



Louie jest bohaterem dnia. Zaprowadził mnie do Maddy, która była w niebezpieczeństwie, gdy utknęła pod gałęziami. Zdrówko, Rob

Rob jest farmerem, sąsiadem Diverów, a Maddy to jego pies. Rodziny zdzwoniły się i Rob opowiedział całą historię, której głównym bohaterem był Louie. Rob wybierał się do miasta, ale nie mógł znaleźć swojej Maddy. Kiedy wrócił z wyprawy, zamiast swojego psa spotkał Louiego, który swoim zachowaniem natarczywie dawał do zrozumienia, żeby się za nim udać.


Rob opowiadał, że na 100% był pewien, że Louie dokładnie wie dokąd go prowadzi i był całkowicie skupiony na swoim zadaniu - doprowadzeniu człowieka do psa w niebezpieczeństwie. Kiedy dotarli na miejsce okazało się, że Maddy wczołgała się pod dużą stertę gałęzi i uwięzła tam, nie mogąc samodzielnie opuścić pułapki.


Rob zaczął odrzucać gałęzie, aby uwolnić swojego psa, a Louie dzielnie mu pomagał rozkopując ziemię wokół sterty oraz odciągając zębami gałęzie. Kiedy tylko Maddy została uwolniona, oba psy rzuciły się do pobliskiego stawu napić się wody, i Maddy, i Lousie byli kompletnie wykończeni. Rob odwdzięczył się psu sąsiadów, wręczając mu na pożegnanie całą garść psich ciasteczek.


Rob wiedział, że Louie może mieć w domu kłopoty z powodu długiej nieobecności, więc szybko skreślił liścik z podziękowaniami, wyjaśniający to niezwykłe spóźnienie.
Źródło: Źródło
abcs