Niezwykła leśna sztuka

Debra Bernier to artystka pochodząca z Kanady. W swych pracach, a są to rzeźby, wykorzystuje materiały, które znajdzie w lesie. Czasem jest to powalone drzewo, kamień czy glina. Debra rzeźbi duchy natury oraz ludzi połączonych z naturą. I robi wszystko, by całość współgrała z okolicą. Jak to wygląda? Zobacz.

#1.

Kliknij i zobacz więcej!

#2.

Kliknij i zobacz więcej!

#3.

Kliknij i zobacz więcej!

#4.

Kliknij i zobacz więcej!

#5.

Kliknij i zobacz więcej!

#6.

Kliknij i zobacz więcej!

#7.

Kliknij i zobacz więcej!

#8.

Kliknij i zobacz więcej!

#9.

Kliknij i zobacz więcej!

#10.

Kliknij i zobacz więcej!

#11.

Kliknij i zobacz więcej!

#12.

Kliknij i zobacz więcej!

#13.

Kliknij i zobacz więcej!

#14.

Kliknij i zobacz więcej!

#15.

Kliknij i zobacz więcej!

#16.

Kliknij i zobacz więcej!

#17.

Kliknij i zobacz więcej!

#18.

Kliknij i zobacz więcej!
Źródło: http://debrabernier.com/

Wiewiórcze zimowe igrzyska olimpijskie

Jutro zakończenie zimowych igrzysk olimpijskich 2018 w Pjongczang, o których słyszeli chyba wszyscy, ale mało kto wie o wiewiórczych zimowych igrzyskach, które sfotografował (no i musimy przyznać, że w ogóle stworzył) fotograf Geert Weggen.

#1.


Zdjęcia powstawały przez 5 lat. Geert wystawiał rekwizyty z przysmakami w przydomowym ogrodzie i cierpliwie oczekiwał na zainteresowanie rudych stworzonek.

#2.




#3.




#4.




#5.




#6.




#7.




#8.




#9.




#10.




#11.




#12.




#13.




#14.




#15.




Źródła: 1, 2, 3, 4

Dziwne istoty z japońskich legend

Znamy japońskie gadżety, japońską modę młodzieżową, japońskie pornole... Znamy też japońskie horrory, które ma się rozumieć - są nie mniej dziwaczne niż wszystkie inne, pochodzące z Kraju Kwitnącej Wiśni, wynalazki. Azjatyckie filmy grozy często wypełnione są kreaturami wyciągniętymi wprost z ludowych podań i legend. Oczywiście, w naszym mniemaniu są one wyjątkowo dziwne... Oto kilka stworów, duchów i istot, których nasi skośnoocy bracia panicznie się boją.


Nuppeppo

Nuppeppo to jeden z Yokai, czyli dziwacznych stworów gnieżdżących się w japońskim folklorze. Kreatura ta ulepiona jest z nieświeżego ludzkiego mięsa i straszliwie śmierdzi. Zazwyczaj opisuje się ją jako postać wyjątkowo sflaczałą i obwisłą. W zwałach tłustego mięsiwa dostrzec można jej znudzoną twarz. Nuppeppo ma półtora metra wzrostu i jest samotnikiem. Snuje się najczęściej po opuszczonych miejscach, pozostawiając za sobą chmurę paskudnego odoru. Legenda mówi, że ten kto przełamie obrzydzenie i skonsumuje kawałek ciała Nuppeppo, na zawsze pozostanie młody.


Noppera-bo

Protoplasta Slender mana. Noppera-bo na pierwszy rzut oka wygląda jak całkiem normalny człowiek. Od innych istot ludzkich różni go jednak jeden, dość niepokojący szczegół. Postać ta, zamiast twarzy, posiada gładką niczym naoliwiony cycek skórę. Nie ma ani ust, ani oczu, ani mimiki. Monstrum to jest jednak zupełnie nieszkodliwe, a jedyna szkoda jaką może wyrządzić to solidnie wystraszyć osobę, która miała nieszczęście ją spotkać.


Makura-Gaeshi

A oto i mały demon, który słynie z mrożących krew w żyłach psikusów. Ten mały skur#ysyn specjalizuje się w przesuwaniu poduszek w czasie, gdy człowiek śpi. Duszek ten może być zobaczony tylko przez dziecko. Oprócz złośliwego mocowania się z poduszkami, Makura-Gaeshi kradnie też dusze małoletnich śpiochów i przerabia je na energię, której potrzebuje, aby z uporem maniaka przesuwać poduszki... Demon ten lubi też czasem wsypać garść piasku pod powieki śpiącego.


Hanako-san


A to stosunkowo “świeża” duszyczka. Doniesienia o jej poczynaniach pojawiły się dopiero podczas II Wojny Światowej. Widmo małej dziewczynki zaczęło wówczas nawiedzać japońskie kible szkolne... Legenda głosi, że jeśli ktoś wejdzie do trzeciej kabiny damskiej ubikacji znajdującej się na trzecim piętrze szkoły i zapukawszy w ściankę zapyta “Czy jesteś tam, Hanako-san?”, przywoła tymże gestem małą, bladolicą dziewczynkę odzianą w czerwoną sukienkę. Ot, taka tam miejska legenda.


Akaname

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy ubikacjach, albowiem z nimi związany jest też pewien Yokai. Akaname jest (uwaga, uwaga!) “upersonifikowaniem lęku przed korzystaniem z toalety w nocy”. Stworek ten zajmuje się zlizywaniem wszystkich nieczystości z japońskich klozetów. Istota ta jest czerwona i ma długi jęzor, który umożliwia jej sięganie do najdalszych, kiblowych zakamarków. Jeśli więc idąc w nocy do toalety nie chcesz natknąć się na tego małego obrzydliwca, zadbaj o to, aby Twój klop lśnił nienaganną czystością.


Konaki jiji

Idziesz sobie, dobry człowieku, górską drogą i niespodziewanie do Twych uszu dobiega szloch niemowlaka. Faktycznie, pomiędzy skałą a niedużym kamieniem leży sobie dziecko i bezradnie macha kończynami. W naturalnym odruchu bierzesz brzdąca na ręce i usiłujesz go uspokoić. Wiedz, że właśnie popełniłeś błąd, który kosztować cię będzie życie. Konaki jiji to wredna kreatura, która przyjmuje formę małej sieroty. W momencie, gdy ktoś ją weźmie na ręce, ta złośliwa zaraza zamienia się w ważący pół tony głaz i dosłownie miażdży swego wybawcę. Wniosek – nigdy nie podnoś porzuconych niemowlaków!


Konaki jiji często przyjmuje też postać niedołężnego starca.

Bakezori

Bakezori jest japońskim sandałem, który w wyniku magicznych praktyk zamieniony został w Yokai. Istota ta nawiedza domy, gdzie obuwie traktowane jest w szczególnie zły sposób. Za karę przerażeni domownicy będą zmuszeni wysłuchiwać hałasu i radosnych przyśpiewek wykonywanych przez Bakezori.


Shirime

No, dobra - wiemy, że japońska kreatywność wydała na świat Godzillę, kapitana Tsubasę i bukkake. Nie przeczymy - wielu z nas na tych rzeczach się wychowało i do dziś wdzięczni jesteśmy za to, że mogliśmy za młodu liznąć nieco azjatyckiej kultury. Ale kiedy usłyszeliśmy o legendarnej istocie, Shirime, z miejsca zadławiliśmy się wybornym sake.
Kreatura ta wygląda jak człowiek. Niestety, to tylko pierwsze wrażenie. Jest bowiem pewien drobny szczegół, który sprawia, że Shirime z całą pewnością nie znalazłby pracy w takim na przykład McDonaldzie. Otóż stwór ten posiada oko w miejscu, gdzie każdy normalny człowiek posiadać powinien odbyt. Prawdę mówiąc nasuwa się tu cały zestaw frapujących nas pytań, ale chyba darujemy sobie wnikanie w szczegóły...


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Karakale – takie ładniejsze pseudorysie z Afryki

Ostatnio mogliście przeczytać o serwalach - zwierzętach ładnych, ale poskładanych z różnych, nie zawsze pasujących elementów. Dziś będziemy kontynuować wątek dzikich kotów (w tym wypadku nie tylko) z Afryki, o których mogliście nie słyszeć i zajmiemy się karakalami.


Ryś, no po prostu ryś. Wprawdzie nie cętkowany, ale czy te uszy mogą kłamać? No cóż, mogą i kłamią w żywe oczy. Przez wiele lat karakale były uznawane za krewniaków naszego poczciwego "ryszarda". Najnowsze badania wykazały, że o wiele bliżej mu do wspomnianego wcześniej serwala, więc 200 lat taksonomii wyrzucono do kosza.



W przeciwieństwie do serwala, karakal wygląda jednak o wiele bardziej "standardowo". Osiąga zazwyczaj około metra długości, a jego masa zazwyczaj nie przekracza osiemnastu kilo - ot, rozmiary poczciwej psiny.

No i te uszy...

Napędzane przez dwadzieścia różnych mięśni w taki sposób, aby żaden potencjalny posiłek nie umknął jego uwadze, co jest szczególnie ważne w odniesieniu do nocnego trybu życia karakali. I tak wszyscy wiemy, że to po to, aby móc chwalić się frędzlami.


Skoro już jesteśmy przy łowach, to warto byłoby wspomnieć, czym się te bestie żywią. Ich dieta nie odbiega zbytnio od diety serwali, które polują głównie na gryzonie, ptaki i jaszczurki, choć "pseudorysie" potrafią rzucać się również na większą zwierzynę, ale i jagódkami nie wzgardzą, gdy w ich okolicy nie pojawi się żadna czworonożna dostawa białka.

Biegają tylko nieznacznie wolniej od wspomnianego kuzyna i potrafią skakać na wysokość blisko pięciu metrów (nawet nie są czarne, choć z tureckiego "karakal" znaczy ni mniej, ni więcej "czarne ucho"), a to już nie lada osiągnięcie. Pojedynczy osobnik jednym skokiem potrafi strącić i zabić kilka startujących do lotu ptaków. Poniżej mała próbka jego umiejętności.


Ciekawą cechą karakali jest ich podejście do jedzenia. Futra nie ruszą. Nie i już! Najpierw "danie" musi zostać oczyszczone za pomocą pazurów, a dopiero potem uskuteczniają konsumpcję. To, czego nie dadzą rady zjeść, odkładają sobie na później w zaroślach albo na drzewie, podobnie jak czynią to lamparty.



W przeciwieństwie do serwali rysie pustynne - jak czasem są nazywane - wolą suche, pustynniejące tereny oraz obszary skaliste.Terytoria samców mogą zajmować nawet do kilkuset kilometrów kwadratowych, ale najważniejsze jest to, że obejmują swoim zasięgiem terytoria przynajmniej kilku samic. Z racji tego, że koty te mnożą się w ciągu całego roku, to pojedynczy samiec skacze sobie z kwiatka na kwiatek, płodząc kolejne karakalątka - od dwóch do sześciu w miocie. Młode rodzą się po dwóch - trzech miesiącach i przez pierwsze kilka dni mają zamknięte oczy, ale już po około 45 dniach zamieniają się w prawdziwych mięsożerców.



Niestety terytorializm często prowadzi do konfliktów na linii karakal - farmer, kiedy to ich terytoria się pokryją i ten pierwszy ma używanie na wypasanych stadach. Z racji tego, że rolnik zazwyczaj ma przewagę w postaci broni palnej, to koty są bez szans i często masowo giną, gdyż opuszczone terytorium przyciąga kilka kolejnych osobników, które tracą życie zanim ustali się nowa hierarchia.



Coraz częściej zachęca się farmerów do stosowania specjalnych, metalowych obroży mających uchronić stada przed zagryzieniem przez karakale. Z racji tego, iż ich główną metodą zabijania zwierząt większych od nich samych jest przegryzienie gardła, to taka ochrona może być dość skutecznym sposobem ochrony stad przed drapieżnikami.

A na zakończenie karakal nabierający sił przed kolejnym polowaniem.

Autor: Ethordin

Prawdziwe Angry Birds uchwycone przez fińskiego fotografa

21-letni Ossi Saarinen kocha przyrodę i jak prawdziwy Fin uwielbia temperaturę mocno poniżej zera. -20 st. C mu niestraszne i wtedy wybiera się do lasu na bezkrwawe łowy. Zdjęcia ptaków jego autorstwa przywodzą na myśl znaną grę Angry Birds, ptaszki na jego fotkach też są małymi, pierzastymi, zadziornymi kulkami.

#1.



#2.




#3.




#4.




#5.




#6.




#7.




#8.




#9.




#10.




Autor: Ossi Saarinen
Źródło: https://www.instagram.com/soosseli/
abcs