Zeus - najwyższy pies na Świecie

azwyczaj psy nie osiągają nadzwyczaj wielkich rozmiarów. Jednak rekordy mamy i tutaj. Prawdziwym rekordzistą jest Zeus z Michigan. Dog niemiecki osiągnął szczególne rozmiary.


Owy pies jest najwyższy z czworonogów swojego gatunku. Obecnie w normalnej dla psów pozycji osiąga on wysokość ponad 120 cm. Oznacza to tylko tyle, że bez żadnego kłopotu sięga on swoim pyskiem zlewu, który jak wiemy zazwyczaj jest umieszczony około 85 cm nad ziemią.
Niemniej jednak jeżeli stanie on na dwóch tylnych łapach to owa wysokość jest zdecydowanie wyższa. W takiej sytuacji osiąga wysokość ponad dwóch metrów. Oczywiste jest to, że wtedy jest on zdecydowanie wyższy od człowieka.
Dla właścicielki tego giganta problemem są nawet spacery, a głównym tego powodem są uszczypliwości ze strony ludzi. Wielu z nich nazywa Zeusa osłem lub żyrafą. W żadnym wypadku nie przypomina on psa, a raczej zdecydowanie większe zwierzę.
źródło: www.salon.com

Pustynia Danakilska

Jak wyglądałoby połączenie piekła z niebem? Teoretycznie wypada ono na wysokości powierzchni Ziemi i jeśli to prawda, to najprawdopodobniej będzie to pustynia Danakilska. Dlaczego niebo? Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Dlaczego więc piekło? To jeden z najbardziej niegościnnych terenów na Ziemi.
Zacznijmy może od bardziej piekielnej strony. Otóż pustynia ta znajduje się w północno-wschodniej Afryce i leży na terenie północnej Etiopii, południowo-wschodniej Erytrei i na terenie Dżibuti. Znajduje się nawet 120 metrów poniżej poziomu morza. Jednak czym byłoby piekło bez wysokich temperatur? Średnia roczna temperatura wynosi tam około 30°C (dla Polski jest to w lecie zakres 16-20°C). Jest to także miejsce, gdzie padł rekord najwyższej średniej rocznej temperatury wynoszący 34,4°C. Niby dałoby się przeżyć, jednak za dnia temperatura przekraczająca 50°C nie jest tam niczym nadzwyczajnym, a zdarzają się nawet przypadki przekroczenia 60°C.
Piekło to jednak nie jest całkowicie suche. Rocznie spada tam maksymalnie 200mm deszczu (w Polsce średnio 600mm). Jednak jeśli już przeżyjemy gorące temperatury i suche lądy czeka nas jeszcze wzmożona aktywność sejsmiczna, która występuje na tym terenie. Jednakże nie ma się co martwić, gdyż nie zanotowano dotąd żadnego większego trzęsienia Ziemi. W parze z aktywnością sejsmiczną idą oczywiście licznie występujące na tym terenie wulkany. Aktywne wulkany oczywiście. Aktywne na tyle, że pustynia Danakilska zasłużyła sobie na miano jednego z najbardziej aktywnych wulkanicznie terenów na Ziemi.
Jednak tak jak w piekle, tak i na tej pustyni istnieje życie. Jednak znajduje się ono tylko na części jej terenu. Mieszkają tu głównie zwierzęta roślinożerne, takie jak zebra Grevy'ego, aul czy osioł afrykański. Oczywiście, jak na piekło przystało, znajdziemy tutaj także sporo siarki. Związkiem, który także przyczynia się do niegościnności terenu niewątpliwie jest sól kamienna. Sól ta pochodzi głównie ze słonych jezior, które niegdyś się tam znajdowały. Największym z istniejących tam jezior jest jezioro Asal, które nie dość, że jest drugim co do słoności wody jeziorem na świecie, to leży także w najniższym punkcie Afryki - 153 metry pod poziomem morza.
Co więc tam robią ludzie? Oczywiście widoki jakie poniżej zobaczycie przyciągają tam grupy turystów. Co jednak z lokalną ludnością? Otóż zajmuje się ona wydobywaniem "białego złota" Afryki. Czyli tego, co znajduje się niemal w każdej kuchni - soli. Ludzie wydobywają ją tworząc około 6-kilogramowe kostki, które następnie na grzbietach "tirów etiopskich", czyli wielbłądów, wędrują dziesiątki kilometrów do najbliższych miast.
Tak więc podsumowując, w miejscu tym znajduje się najniższy punkt Afryki, drugie co do słoności wody jezioro świata, jest to jeden z najbardziej nieprzyjaznych rejonów świata, mamy tutaj najbardziej aktywne wulkany oraz najwyższą średnią temperaturę roczną. Zapewne znajdzie się jeszcze kilka innych naj-, jednak nie zmienia to tego, że to piękne miejsce.


Niestety istnieje także smutna cześć opowieści. Otóż Pustynia Danakilska nie jest formalnie chroniona, nie znajduje się na liście UNESCO, a Etiopia nie utworzyła tu jak dotąd parku narodowego, nie wytyczono żadnych tras. Skarby ziemi rozdeptywane są przez coraz liczniejszych turystów.

źródło:  www.zwinka.pl

Zrzucane koty z wieży w Ypres

Z pewnością niewielu z nas wie o mieście Ypres, które mieści się w Zachodniej Flandrii przy granicy z Francją. To jednak właśnie w tym miejscu co trzy lata licznie zgromadzeni uczestnicy są świadkami najdziwniejszego festiwalu na świecie.
Miasto te mieszczące się w Belgii nie jest stosunkowo duże. Zamieszkiwane jest przez ponad 30 tysięcy mieszkańców. Nie zawsze tak było ponieważ pod koniec epoki średniowiecza populacja była trzy razy większa.


Ypres znane jest jednak z festiwalu, który odbywa się tutaj co trzy lata. Mowa tutaj o paradzie kotów, która po raz ostatni odbyła się 13 maja 2012 roku. Tradycja tego przedsięwzięcia sięga schyłku średniowiecza. To właśnie w tym okresie z jednej z wież liczącej 70 metrów wysokości, która jest częścią bardzo gustownych sukiennic wzniesionych w stylu gotyckim w tamtym okresie zrzucano koty. W średniowieczu uważano jest za zwierzęta, które mają konszachty z mocami nieczystymi. Za związek z diabłami i czarownicami spotykał je okrutny los.
Obecnie dla przypomnienia tych wydarzeń raz na trzy lata w Ypres odbywa się niezwykle kolorowy festiwal, w którym rzecz jasna podstawowe role odgrywają koty. Ulicami miasta maszeruje tłum poprzebierany za te czworonogi, a wszystkiemu towarzyszy orkiestra oraz ręcznie wykonane figury tych zwierzaków, które są wysokie na kilka pięter. Warto wspomnieć, że obecnie także dochodzi to rytuałów zrzucania kotów z wspomnianej wieży. Niemniej jednak dziś są to tylko pluszaki.
źródło: wikipedia

Wyjątkowe muzea

Muzeum kiełbasy curry

 

Die Currywurst Museum. Tak brzmi oryginalna nazwa tego muzeum. Znajduje się ono w Berlinie .W muzeum można obejrzeć interaktywną wystawę podzieloną na pięć działów tematycznych. Mniam!

Muzeum toalet




Znajduje się ono w New Delhi w Indiach. Zwiedzający mogą zapoznać się z historią tego jak potrzebnego wynalazku. Twórca tego oryginalnego miejsca, dr Bindeshwar Pathak, poświęcił swoje życie badaniu rozwoju sedesów i wszystkiego z nimi związanego. Ciekawe zajęcie co nie?

Muzeum tanich win

No i oczywiście polski akcent. Muzeum to znajduje się w Szklarskiej Porębie. Na wystawie obejrzymy ponad setkę butelek i kilkaset etykiet z nazwami tanich win, które przeszły już do historii - np. "Kuszące wisienki", "Małgoś Mocne" czy "Don Diego". Co więcej można zakosztować poszczególnych trunków i do tego zwiedzanie jest bezpłatne! Wycieczki szkolne ruszą teraz na masowe podziwianie sztuki.

Muzeum Fallusów

W Islandii znajdziemy Muzeum Fallusów, a właściwie Muzeum Fallologiczne. Twórcy tego przybytku są bowiem przekonani, że fallologia to starożytna nauka. Z zewnątrz muzeum wygląda niepozornie, ale jego wnętrze jest wręcz przytłaczające...Mieści się tu jedyna na świecie kolekcja fallusów należących do najróżniejszych gatunków ssaków lądowych i morskich żyjących na naszej planecie. Ekspozycja obejmuje około dwustu różnej wielkości penisów. Wiszą one na ścianach, stoją oświetlone w gablotach. Największe należą do wielorybów i niedźwiedzi polarnych. Panom z kompleksami nie polecamy.

Muzeum zupek chińskich

Muzeum to znajduje się oczywiście nie gdzie indziej tylko w... Japonii! Mało kto wie, że dania te powstały właśnie w kraju kwitnącej wiśni. Na ścianach Muzeum Zupek Chińskich wiszą setki opakowań. Na monitorach można obejrzeć reklamy zupek oraz filmy z procesu ich produkcji.
źródło: gazeta.pl

16 dziwnych nazw ulic i dróg

nvm-confirm-site:1bdb418ce2b053ed77082d9cb6c9fdbe
Zdarzało się Wam zapewne nieraz spotkać jakąś sytuacyjnie zabawną nazwę ulicy. Jednak te, które przedstawimy poniżej są już całkowicie kuriozalne. Bo kto słyszał o ulicy Pokaż Swoje Cycki? Żeby było ciekawiej, pozwolimy sobie na trochę inwencji twórczej przy tłumaczeniu nazw ulic, coby i niewładający językiem angielskim mieli pojęcie o temacie.

1. Butt Hole Road (Droga Dziury w Tyłku)

Słowo "butt" ma oczywiście wiele znaczeń w języku angielskim, jednak to właśnie rozumienie go jako "tyłek" było najczęstszą formą internetowych żartów z nazwy tej drogi. Dlatego też jej mieszkańcy postanowili zmienić nazwę ulicy. Po obradach dotyczących nowej nazwy, mieszkańcy Conisbrough (South Yorkshire, Anglia) wybrali "Archers Way" (Droga Łuczników).

2. Psycho Path (Ścieżka Psycholi)

Psycho Path (Traverse City, Michigan, USA) została w internetowym głosowaniu wybrana najgłupszą nazwą ulicy w całych Stanach. Jest to droga prywatna, przeciętnemu użytkownikowi może być trudno odnaleźć ją np. na mapach, ale naprawdę istnieje.

3. Divorce Court (Dworek Rozwodów)

Divorce Court (located in Heather Highlands, Pennsylvania).

4. No Name Street (Ulica Bez Nazwy)

Turnersville, New Jersey.
Ktoś, kto wymyślał nazwę tej ulicy, po prostu... nie miał pomysłu na nazwanie jej.

5. Flickr Street

Flickr oczywiście najbardziej kojarzy się nam z portalem flickr.com, gdzie możemy przechowywać swoje zdjęcia. Jednak to nie na jego cześć powstała ta ulica. Ulica Flickr była dawną nazwą najbardziej wysuniętej na północ części Broad Street, w Bristolu.

6. Wong Way (Zua Droga)

W nazwie ulicy Wong Way aż prosi się o wstawienie literki "r" (Wrong Way), co dałoby nam całkiem sensowną nazwę ulicy (która jednak z drugiej strony byłaby trochę bezsensowna).Ulica ta została już przemianowana na Wong Street, na cześć Georga Wonga, ostatniego mieszkańca dawnego Chinatown znajdującego się w Riverside (California, USA).

7. Relief Land (Teren Ulgi)

8. AAAA Road (DrogAAAA!)

Ktoś chyba przysnął na klawiaturze...
AAAA Road w Howard Springs, Australia.

9. Camel Toe / Show Your Tits (Ulica Wielbłądziego Rowu / Pokaż Swoje Cycki)

Chociaż ciężko odnaleźć jakiekolwiek wiarygodne źródło co do tej ulicy, to uznaliśmy mimo wszystko, że praca włożona w stworzenie takiej tabliczki, przez tego, kto mógł ją podrobić jest warta umieszczenia tej ulicy tutaj.

10. Dumb Woman's Lane (Ulica Głupiej Kobiety)

11. Penis Road (Tłumaczenie chyba zbędne...)

Taka ulica, z definicji powinna być długa, prosta i najlepiej ze wzniesieniem!

12. Ruelle du Ha-Ha

13. Cockburn Street (Ulica Płonącego K...oguta)

Edinburgh

14. Whip-Ma-Whop-Ma-Gate (Eeeee...)

York, Anglia

15. Zzyzx Road (Ulica Zzyzx)

O matko...

16. Ulica Obi-Wana Kenobiego

Znalazło się i miejsce na polski akcent. Mianowicie w 2005 roku, jednej z ulic we wsi Grabowiec w powiecie toruńskim nadano imię Obi-Wana Kenobiego.

źródło: www.oddee.com

Tropical Islands

Otóż okazuje się, że największy kryty park wodny znajduje się za naszą zachodnią granicą, po drugiej stronie Odry. Kompleks zlokalizowany jest w Niemczech, w kraju związkowym Brandenburgia w powiecie Dahme-Spreewald, w gminie Halbe w dzielnicy Brand, około 60 km na południe od Berlina, około 100 km na północ od Drezna, około 90 km na zachód od przejścia granicznego w Gubinie.
Zacznijmy więc od historii obiektu. Otóż w latach 1938-45 w miejscu dzisiejszej hali powstało lotnisko wojskowe niemieckich sił powietrznych. Pod koniec II wojny światowej, lotnisko to służyło jako miejsce przygotowywania operacji powietrzno-lądowych, oraz jako zapasowe lotnisko dla samolotów myśliwskich. W roku 1945 armia radziecka przejęła władzę nad tym terenem. Szybko powstało tam jedno z pierwszych i zarazem największych lotnisk wojskowych NRD.

Tak było do roku 1992, kiedy to teren przeszedł pod zarząd Kraju Związkowego Brandenburgii. Wtedy to przystąpiono do oczyszczania podłoża z amunicji i zanieczyszczeń. 6 lat po tym, teren wykupiła firma CargolifterAG. Chciała ona stworzyć na tym miejscu bazę sterowców. Zbudowano halę, oraz sprowadzono z USA prototyp sterowca CargoLifter CL75 AirCrane. Niestety w lipcu roku 2002 niepoprawnie zabezpieczony sterowiec został zniszczony, co doprowadziło do upadku firmy kilka lat później.
W roku 2003 teren wraz z halą został zakupiony za 17,5mln euro przez malezyjskie konsorcjum Tanjong PLC/Colin Au, które stworzyło tam park wodny Tropical Islands. Jako, że hala została pierwotnie wybudowana dla sterowców, nie posiada ona żadnych podpór wewnątrz. Posiada 60 000m² przestrzeni użytkowej, zaś wymiary obiektu to 360 metrów długości, 210 szerokości i 107 wysokości. Do budowy obiektu wykorzystano 14 000 ton stali. Wewnątrz mieści się 5 000 000 metrów sześciennych powietrza, którego temperatura utrzymywana jest na poziome 26 stopni Celsjusza.
Hala posiada dosyć ciekawą, aczkolwiek niewykorzystywaną funkcję. Jako, że sterowce musiały się jakoś wydostać z hangaru, posiada on 6 przesuwalnych segmentów. Ważą one 600 ton i otwierają się w ciągu 20 minut. Niestety nie będzie nam raczej dane zobaczyć tego, gdyż ta funkcjonalność nie jest obecnie wykorzystywana.
Co z wejściem na teren obiektu? Otóż wykupuje się bilet jednorazowy, który pozwala nam na przebywanie na terenie obiektu przez dowolną ilość czasu. Trzeba mieć jednak na uwadze, że o godzinie 3 w nocy pobierana jest opłata nocna. Nocleg w namiocie kosztuje 24,5 euro, zaś wynajęcie bungalowu to koszt 49 euro. Ośrodek działa oczywiście 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku.
Na ciekawskich czekają atrakcje takie jak 20-metrowy wjazd windą i podziwianie widoków, oraz lot balonem nad Lasem Tropikalnym, na wysokości około 55 metrów. Park posiada stronę internetową w języku polskim, dostępną w źródłach artykułu.
źródło: www.przezswiat.pl,

Dobra dziewczyna ratuje myszkę

Ta historia wydarzyła się w Kanadzie. Dziewczyna spacerowała brzegiem jeziora Ontario w wietrzny, zimowy dzień i zobaczyła, jak jakaś kobieta stoi na jednej nodze, trzymając swojego psa za ogon, który z kolei stoi w wodzie i czegoś bacznie wypatruje. Dziewczyna podeszła bliżej, by zobaczyć, co jest przyczyną tej niecodziennej sceny.

Okazało się, że z ogromnego kawałka lodu do wody wpadła mysz i teraz rozpaczliwie próbuje się wydostać z lodowatej pułapki. Za każdym razem wdrapywała się parę centymetrów po lodzie i znów wpadała do wody.


W końcu zmieniła taktykę i zdecydowała płynąć do brzegu, co też nie było łatwe, bo fale rzucały nią to do przodu, to do tyłu...



Próbując nabrać więcej powietrza zwierzątko szeroko otwierało pyszczek i dalej walczyło o życie. W końcu udało mu się dostać do brzegu, ale widać było, że jest skrajnie wyczerpane. Nie ruszało się, próbowało nabrać sił, ale w każdej chwili fale mogły zabrać je z powrotem w głąb jeziora. Dodatkowym zagrożeniem były psy, które przecież mogły je po prostu zagryźć.


W końcu dziewczyna zdecydowała się uratować myszkę i wzięła ją ostrożnie na ręce. Ta nie próbowała ani uciekać, ani jej gryźć. Zwierzątko trzeba było ogrzać. W tym celu kobieta zabrała je dalej od brzegu i zaczęła ogrzewać ciepłymi rękawiczkami.



Co 10-15 minut sprawdzała stan uratowanej myszy, aż w końcu uznała, że trzeba ją dogrzać promieniami słońca. Mysz dalej nie próbowała uciekać.



W końcu mysz zaczęła się wiercić i szukać sposobu na ucieczkę. Należało więc wypuścić ją w jakimś spokojnym miejscu.



Sterta desek była do tego idealna z racji możliwości ukrycia się. Mysz nieco się otrzepała, dokładnie umyła i pobiegła do swoich spraw.



abcs